Jeśli statystyki WordPressa nie kłamią, to właśnie macie przyjemność czytać mój 102 artykuł, który ukazał się na tym blogu. Ponieważ bardzo długo zwlekałem z tym jubileuszowym tekstem, nawet nie zauważyłem, że właśnie minęły trzy lata istnienia strony. W ten oto sposób wypadła podwójna, wybitnie odpowiednia okazja do świętowania. Daruję sobie jednak tyrady na temat tego co będzie, tym razem opowiem o tym, co się zmieniło. Trochę się tego nazbierało.

(czytaj dalej…)
Przez ostatnie lata utarło się przekonanie, że brutalna przemoc i gorący seks potrafią sprzedać wszystko. Najlepiej widać to na przykładzie kina – krwawe horrory oraz głupawe komedie z roznegliżowanymi amerykańskimi „nastolatkami” cieszą się nieustającą popularnością. Fakt, nawet mnie trudno jest przejść obojętnie obok billboardu, na którym straszy psychopatyczny rzeźnik lub wdzięcznie rozkłada się kolejna aktorka w samej bieliźnie. Jednak w przypadku gier taki mechanizm nie działa. Powiem więcej: stwierdzenie, jakoby mord i gwałt windowały sprzedaż kolejnych części Grand Theft Auto, jest wierutną bzdurą. (źródło: http://pclab.pl)

(czytaj dalej na PClab.pl)
Jeśli chodzi o gry, nie zawsze ważne jest, w co gramy, tylko czym. Każdy szanujący się gracz powinien mieć całą szafkę wypchaną dżojstikami, kierownicami, matami i innymi plastikowymi gadżetami. Te wszystkie zabawki uprzyjemniają rozgrywkę, ale śmiało mogę stwierdzić, że na tym polu króluje dwójka zajadłych arcywrogów: mysz oraz pad. Pecetowcy, rozłóżcie wygodnie fotele, konsolowcy, zagrzejcie kanapy – rozpoczynam pojedynek na śmierć i życie o prymat w świecie kontrolerów do gier! (źródło: http://pclab.pl)

(czytaj dalej na PClab.pl)
Spłynęła na mnie prawdziwa e-sportowa łaska oraz moc quada. Dzięki moim wysokim umiejętnościom komunikacyjnym, wywołałem dyskusję ze sławnym Rafałem oraz równie znanym Radkiem. Całe zdarzenie miało miejsce na Facebooku (dowody zbrodni) i w zasadzie powinienem dziękować panu Wasylukowi, że tak uwielbia ten portal społecznościowy. Zapnijcie pasy i nabożnie pochylcie główki – nadlatuje wszechmocna i uDuchowiona Brygada RR!

(czytaj dalej…)
Po ostatnim tekście na chwilę zwątpiłem w sens kolejnych odcinków. Cała e-sportowa scena mieści się na powierzchni nie większej niż główka szpilki. Myślałem, że jednym zgryźliwym podsumowaniem wyczerpałem najciekawsze tematy… Jakże się myliłem! W kilka dni dowiedziałem się o gejowskim seksie przed zawodami, brzydkiej zabawie w butelkę oraz wirtualnym, e-sportowym sutenerstwie. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach.

(czytaj dalej…)
Mając w sercu zasady etyki dziennikarskiej, muszę przyznać, że jestem zwyczajnym amatorem. Nie przechowuję w swojej głowie pełnych wyników ostatniej kolejki ESL i pewnie to wystarczyłoby za pretekst do powieszenia mojej skromnej osoby na suchej gałęzi. Mimo wszystko, wrodzona bezczelność pozwala mi wejść w ten świat z obłoconymi buciorami i wrednym komentarzem. Uszczypliwą i sarkastyczną krytyką, która zapewne wielu zaboli. Jeśli ktoś poczuje się obrażony… być może powinien. Nie żebym miał na to jakieś przyzwolenie – po prostu część osób sobie zasłużyła.

(czytaj dalej…)
Kilka dni temu nabyłem, bardzo nietypową, książkę autorstwa Bartłomieja Kluski. Dawno temu w grach to dzieło kultowe, chociażby z tego powodu, że w ogóle pojawiło się na rynku. Nie myślcie jednak, że treść nie ma znaczenia – całość trzyma poziom i powinna zainteresować każdego prawdziwego gracza. Albo inaczej, każdy prawdziwy gracza powinien się zainteresować tym tytułem.

(czytaj dalej…)
Kolejny rok za mną, więc w styczniu ponownie nadszedł czas na subiektywne podsumowanie poprzednich i listę życzeń na kolejne 360 dni. Marudnej tradycji stało się zadość, tym razem będzie o świętach, pracy i perspektywach w graniu. Czyli tak jak zawsze – nudno, brudno i przewidywalnie. Aha, jakby ktoś nie zauważył… znowu zaliczyłem duże, noworoczne spóźnienie.

(czytaj dalej…)
Jeśli jeszcze tego nie wiecie, mój marny żywot nie ogranicza się do ciągłego biadolenia, narzekania i chamskiego recenzowania gier. Od kilku lat przemysł wirtualnej rozrywki służy mi nie tylko jako dostawca produktów, ale również źródło osobistych dociekań, przemyśleń oraz analiz. Zgłębiam tajniki game developingu oraz zgodnie z (wciąż zdobywanym) wykształceniem spoglądam na tę branżę pod kątem zarządzania oraz marketingu. Nawiązując do tej ostatniej dziedziny chciałbym przedstawić szkic całkiem nudnej pracy badawczej, w której będę chciał odpowiedzieć na pytanie: Czy możliwe jest zaplanowanie gry idealnej?
(czytaj dalej…)
Nowy sezon Chrania kwitnie i przyznam szczerze, że sam się tego nie spodziewałem. Pochlebne opinie oraz ogólny oddźwięk ze strony graczy to coś, co skutecznie motywuje do przekraczania kolejnych barier lenistwa oraz napiętego terminarza. Powinienem napisać ten artykuł już kilka tygodni temu, ale w zasadzie dobrze się stało że tego zrobiłem - teraz skorzystam z okazji i opowiem Wam o skali ocen.

(czytaj dalej…)